Artykuły

Wojciech Majewski Quintet - "Grechuta"

Muzycy: Wojciech Majewski,fortepian; Robert Majewski, trąbka, skrzydłówka; Tomasz Szukal-ski, saksofon tenorowy; Paweł Pańta, bas; Marcin Jahr, perkusja

Zanim jeszcze ta płyta dotarła do mnie, już została uznana za wydarzenie; nie pozo­staje mi więc pisać o niej inaczej niż tylko dobrze. Po latach grania standardów, wła­snych kompozycji i tematów z folkloru pol­scy muzycy jazzowi zaczynają doceniać na­szą rodzimą tradycję. I nie mam tu na myśli tylko eksploatowanego Chopina, który jest w końcu także własnością "ogólnoświato­wą", lecz raczej to, co przyrastało przez lata na naszym koncie z napisem "rozrywka". A jest to "zysk", wbrew pozorom, spory i na­prawdę na wysokim poziomie; słuchając tych czy innych "przeróbek" zacząłem się w końcu zastanawiać, czy aby piosenki Warsa nic są przypadkiem (a pewnie są) tyle samo warte, co słynne broadwayowskie kawałki, zaś muzyka Grechuty nie odbiega pozio­mem od szacownych standardów...

Ilekroć zabieram się za słuchanie podob­nych płyt, towarzyszą mi obawy o coś, co nazywa się nadinterpretacją. Boję się, że muzycy, w trosce o "intelektualny wkład" w opracowanie oryginału, przedobrzą, powy­kręcają materiał wyjściowy tak, że nikt nie będzie w stanie go zidentyfikować. Tym ra­zem moje obawy okazały się bezpodstawne - Wojciech Majewski majstrował przy tej muzyce z iście chirurgicznym precyzją. Udało mu się nie tylko zachować postać ko­lejnych tematów, ale i uchwycić niepowta­rzalny, liryczny klimat tamtych lat. j Płyta jest propozycją szczegółowo prze­myślaną; młody artysta idealnie wyczuł ja­kich muzycznych środków wymaga podob­ny projekt. Przede wszystkim odszedł nieco - choć nie wiem, na ile była to do końca świadoma decyzja - od zasad "typowego" jazzu; słuchając tej płyty miałem wrażenie, że Majewski nie chciał wypuścić stuprocen­towo jazzowego albumu. Świadczy o tym zarówno prosty, nastawiony raczej na urodę brzmienia, sposób aranżacji, silne ekspono­wanie elementu melodycznego (a nie np. rytmu), nieskomplikowana harmonia i brak poważniejszej ingerencji w przebieg sa­mych tematów; w tym przypadku termin "jazz" oznacza bardziej rodzaj kolorytu, niż styl.

Taka jest też postawa zaproszonych soli­stów otwartych na szerszego odbiorcę. Dzięki takim założeniom muzyka Majew­skiego na pewno "zagarnie" większą ilość słuchaczy, w tym także i tych, którzy cenią sobie dobrą piosenkę.

Jednak chyba głównym bohaterem tego albumu jest specyficzny klimat, nostalgia, owo "łkanie polskiej duszy", które ma swo­je korzenie zarówno w naszej sztuce ludo­wej, religii jak i dziedzictwie romantyzmu; niektóre kody i nawiązania odczyta tu tylko Polak. A klimat ten budują przede wszyst­kim muzy. Nie wyobrażam sobie tych na­grań bez przepysznie miękkiego dźwięku Roberta Majewskiego, tęsknej (właśnie jak-by chwilami ludowej) frazy Szukalskiego oraz delikatnych brzmień fortepianu lidera. Wśród zaprezentowanych utworów szczególnie podobały mi się: Wszystko dla Twej miłości, który wprowadził nas od razu w nastrój albumu, Będziesz moją Panią (za­grany jak dobry stary standard), Dzieciństwo moje - ciekawy duet dwóch panów M. oraz Zazdrość moja. Miłośnikom największych przebojów Grechuty polecam natomiast Ocalić od zapomnienia oraz Dni, których nie znamy. Piękny album, muzyka, która silnie działa na zmysły i zapada w pamięć...

Bogdan Chmura, "Jazz Forum"

<< powrót