Artykuły

Wojciech Majewski Quintet - "Zamyślenie"

"Miłości moja, gdzież są, dokąd idą / Błysk ręki, linia biegu, szelest grud / Nie z żalu pytam, ale z zamyślenia"

"Miłości moja, gdzież są, dokąd idą / Błysk ręki, linia biegu, szelest grud / Nie z żalu pytam, ale z zamyślenia" - wiersz Miłosza "Spotkanie", a zwłaszcza jego ostatnia strofa, zdaje się patronować nowej płycie kwintetu Wojciecha Majewskiego. Sam, po kilkutygodniowej przerwie, wróciłem do niej na wiadomość o śmierci Czesława Niemena.

Nie tylko ze względu na poruszającą interpretację "Bema pamięci żałobnego rapsodu", z rozdzierającym, jakby granym nad trumną tematem saksofonu Tomasza Szukalskiego. Melancholii, smutku, pożegnań i myślenia o przeszłości jest tu dużo więcej. To zresztą charakterystyczne dla Wojciecha Majewskiego. Najpierw była płyta z jazzowymi interpretacjami piosenek Marka Grechuty. Tym razem młody pianista, ale jakże dojrzały lider, sięga po "Niekochaną" Komedy, wspomnianego Niemena, kolejne zapomniane tematy Grechuty... Kompozycje autorskie - dramatyczna "Pamięci Strawińskiego" czy napisana do wiersza Leśmiana, zamykająca płytę (choć wykorzystana wcześniej w ostatniej części "Pożegnania") melodia "Boże, pełen w niebie chwały" - również zdają się być napisane wiele lat temu.

Chwila oddechu od brewerii nowoczesności? Zupełnie mi to nie przeszkadza. Słucham jazzu najczystszej wody, granego przez klasyczny, akustyczny kwintet (czasem przez fortepian solo albo w duecie z saksofonem): coraz rzadziej natrafiamy na podobne nowości. Mam poczucie, że w cieniu chwalonego wyżej, mocno promowanego Leszka Możdżera rozwinął się inny znakomity pianista. Skupiony wewnętrznie, podążający własną drogą, no, może kojarzący się nieco z Keithem Jarrettem (skojarzenie wzmacnia jeszcze gościnny udział współpracującego z Jarrettem kontrabasisty Palle’a Danielsona). Ale nawet jeśli? Przyznają Państwo, że nie są to złe wzory. Tomasz Szukalski gra jak za najlepszych czasów, Michał Miśkiewicz na perkusji jest godnym partnerem rutynowanego Danielsona, a duet fortepianu z flugelhornem Roberta Majewskiego w “Tjoonk Blues” nie pozostawia złudzeń, że grają bracia. “Nie z żalu, ale z zamyślenia” powstała ta płyta. I dobrze. “Bema pamięci żałobny rapsod” i “Boże, pełen w niebie chwały” z gościnnym występem Grzegorza Turnaua to najpiękniejsze od dawna prezenty z półki “polish jazz”.

Michał Okoński - Tygodnik Powszechny

<< powrót