Artykuły

Wojciech Majewski - "Grechuta"

Aranżowanie twórczości znanych artystów to sprawa ryzykowna i pociągająca zarazem. Zwłaszcza, kiedy chodzi o muzykę kogoś takiego jak Marek Grechuta. Pojawienie się debiutanckiej płyty Wojciecha Majewskiego ?Grechuta", zawierającej jazzowe interpretacje krakowskiego barda wywołało burzliwą dyskusję wśród recenzentów, muzyków i słuchaczy. Powstały obawy zwolenników i przeciwników. Ja zaliczam się do tych pierwszych, spróbuję więc wyjaśnić, co mnie urzekło w tej płycie. Tym, którzy uważają, że muzyka zawarta na albumie brzmi statycznie, że za mało w niej improwizacji, odpowiadam: ?Grechuta" to muzyka o pięknej melodyce, prostej harmonii i z głęboką refleksją. Majewski, młody muzyk o klasycznym pianistycznym wykształceniu, stworzył jazzową sylwetkę Grechuty w tonacji melancholijnej. A przecież w sztuce Grechuty rodzaj mistycznego smutku obecny był zawsze. U Majewskiego znaleźć można wszystko to, z czym kojarzy się nastrój Grechuty: liryzm, romantyzm i polski duch. Ci, którzy będą szukać na płycie błyszczących efektów czy wirtuozerskich popisów z pewnością ich nie znajdą. Znajdą natomiast skromną aranżację, w której każdy dźwięk ma swoje miejsce, że artyści ważą każdą nutę - kłaniają się w ten sposób muzyce Grechuty. Jednym z najważniejszych walorów albumu jest jego poziom wykonawczy. Tomasz Szukalski (saksofon) i Robert Majewski (trąbka) to z pewnością dojrzali artyści. Sposób gry Szukaskiego i Wojciecha Majewskiego (fortepian) w dość oczywisty sposób nasuwa skojarzenia z duetem Garbarek - Jarrett. Ale porównanie do tak wspaniałych osobowości muzycznych to zdecydowany komplement. Wojciech Majewski stworzył płytę dojrzałą i uniwersalną. W partiach solowych muzycy nie odchodzą za daleko od oryginałów - dzięki temu płyta posiada bardzo czytelny i spójny charakter. Z pewnością stanowi ciekawą pozycję dla tych, którzy nie są fanami jazzu oraz dla tych, którzy nie słyszeli o Grechucie.

Elżbieta Chojnowska, RP Kultura

<< powrót