Artykuły

Wojciech Majewski - "Opowieść"

Jest tu trochę organizacyjnego porządku klasyki i trochę szaleństwa jazzowej jatki. Jest też fortepianowa liryka. Ktoś powie: ""słowiańska dusza”. A może po prostu artystyczna subtelność?

Wojciech Majewski pochodzi z rodziny o bogatych tradycjach muzycznych. Ojciec – Henryk Majewski – był jednym z najwybitniejszych trębaczy polskiego jazzu (lider dixielandowego zespołu Old Timers), a schedę po nim przejął syn Robert, równie wspaniały i ceniony trębacz. Jego brat Wojciech zaczynał od muzyki poważnej i przy niej do dziś pozostał: ukończył klasę fortepianu na Akademii Muzycznej w Warszawie, jest pedagogiem i koncertującym klasycznym pianistą. Ale chcąc nie chcąc, musiał się też zetknąć z jazzem. I tę muzykę również pokochał.

Na początku była wspaniała płyta "Komeda" (1996 r.), firmowana, co prawda, nazwiskiem brata, ale przecież Wojciech odegrał na niej równie ważną rolę, bo nie tylko grał tam na fortepianie, ale był też autorem aranżacji. Po tym nagraniu postanowił spróbować własnych sił jako autor oraz lider zespołu. Wydał dwa znakomite albumy: "Grechuta" (2001 r.) i "Zamyślenie" (2003 r.). Już na nich słychać oryginalny styl młodego pianisty – wynikający z jednej strony z klasycznego wykształcenia, z drugiej z rodzinnych, jazzowych korzeni.

"Opowieść" jest jeszcze dojrzalsza i bardziej przemyślana. Od jego pierwszych solowych fraz uderza pewien ład, organizowany niemalże wedle prawideł klasycznej partytury. W chwili, w której mogłoby się wydawać, że muzyka Majewskiego jest za bardzo wygładzona, pojawia się jednak odrobina jazzowej furii i nieprzewidywalności. Takie są rozdzierające przestrzeń dźwięki saksofonu Tomasza Szukalskiego. Taka jest pulsująca ostrym rytmem i bogactwem brzmień perkusja Krzysztofa Dziedzica, a wreszcie energetyczne improwizacje trębacza Roberta i gęsty bas Jacka Niedzieli.

Ponad nimi cały czas unosi się jednak liryka fortepianu lidera. Natchniona, wyciszona i bardzo osobista. Nic dziwnego, bo to przecież opowieść i dedykacja – o ojcu i dla ojca.

Tomasz Handzlik, "Tygodnik Powszechny"

<< powrót