Artykuły

Rozmowa z Wojciechem Majewskim, pianistą i twórcą płyty "Grechuta"

AU: Jaki byl twój pierwszy moment ze­tknięcia się z muzyką?

Ojciec jest trębaczem jazzowym, brat też wybrał ten zawód. Kontakt z muzyką miałem więc od dzieciństwa, choć edukację muzyczną rozpocząłem dopiero w szkole średniej i skończyłem muzyczne studia.

AV: Kiedy zacząieś grać zawodowo?

W wieku 17-18 lat. "Grechuta" jest moją trzecią płytą jazzową i pierw­szą autorską. Poprzednie dwie to "Coś dla ludzi" R. Majewskiego i "Robert Majewski plays Komeda". Mam na koncie także płytę klasyczną z utworami Schuberta i Brahmsa.

AV: Jak odbierasz życie klubowe w Polsce i za granicą?

Przede wszystkim inna jest kultura słuchaczy. Wystarczy zaledwie wyjechać do Berlina, żeby tę różnicę zauważyć. Kiedy intonujemy pierwsze dźwięki, rozmowy cichną i wszyscy starają się słuchać. Muzyka, którą proponuję, wymaga uwagi, zatrzymania się na niej. A w Polsce na koncert przychodzi się głównie poto, żeby napić się piwa i pogadać. Ludzie na Zachodzie są lepiej wyedukowani muzycznie, a to dlatego, że ta edukacja tam jest.

AU: Jakie są Twoje największe inspiracje?

Fascynuję się sztuką i literaturą słowiańską. Jeśli chodzi o pianistykę jazzową, Herbie Hanckock i Keith Jarett mieli na mnie duży wpływ. Dużo nauczyłem się także od talentu klasycznego pianisty Vladimira Horowitza.

AV: Na czym polega! udział Grechuty w pracy nad płytą?

Od lat fascynuję się twórczością i osobowością Marka Grechuty. To poeta, kompozytor, piosenkarz. Postrzegam go jako artystyczne zjawisko trudne do okiełznania. Jakiś czas temu postanowiłem napisać książkę na jego temat. Na jednym z recitali poznał mnie z nim kolega perkusista. Kiedy Grechuta usłyszał o moich literackich planach, zaproponował spotkanie. Przyniosłem na nie szkice książki. Wtedy pani Danuta, żona Marka Grechuty, zaproponowała: "a może by tak coś na jazzowo?" Początkowo wydawało mi się te niemożliwe. Bałem się, że kiedy zabraknie warstwy tekstowej i sposobu śpiewania Grechuty, muzyka się nie obroni. Jedyną szansę widziałem w doborze lirycznej formuły i udziale odpowiednich muzyków. Nagraliśmy demo i wysłaliśmy Grechucie. Parę dni później zadzwonił do mnie mówiąc, że płyta powinna powstać. Odtąd wspierał mnie do samego końca.

AU: Jak postrzegasz muzykę Grechuty teraz, z perspektywy płyty "Grechuta"?

Pomimo upływu lat jego muzyka nadal cieszy się dużym powodzeniem, sięgają po nią ludzie bardzo młodzi. Na koncertach Grechuty zawsze jest komplet. Ostatnio na jego występ w Chicago przyszło prawie 3 tysiące osób. To prawda, że w gąszczu bombardującej zewsząd muzyki popularnej trudniej Grechutę odnaleźć. W dzisiejszym zwulgaryzowanym świecie muzyka Grechuty nabiera jednak coraz większej wartości.

Audio Video nr. 59

<< powrót